Komentarze

Start arrow Aktualno?ci arrow Z ostatnich dni arrow O wolno?ci, czyli zakaz palenia
O wolno?ci, czyli zakaz palenia PDF Drukuj Email
Wpisał: Robert Gog?oza   
w miejscach publicznych Kolejne pa?stwa wprowadzaj? zakaz palenia w pomieszczeniach zamkni?tych takich jak puby, restauracje. Od jakiego? czasu mówi si?, ?e zastanawia si? nadtym tak?e polska w?adza. Sprawa wywo?uje niema?o emocji.

G?ównie palacze (cho? nie wszyscy i nie tylko oni) w ustawowym zakazie palenia w miejscach publicznych widz? zamach na ich wolno??. Co bardziej radykalni mówi? nawet o dyskryminacji czy prze?ladowaniu palaczy. Czy ich argumenty s? uzasadnione?

  • Na pocz?tek zastanówmy si? nad odpowiedzi? na pytanie: czy zakaz palenia w miejscach publicznych narusza(ogranicza)wolno?? palaczy?

Oczywi?cie- tak!

  • Czy jednak to ju? przes?dza o ocenie zakazu palenia w miejscach publicznych?

Nie! Trzeba bowiem wzi?? pod uwag?, ?e wiele norm- czy to prawnych, czy moralnych, czy obyczajowych-nadaj?c jednym podmiotom prawa, innym jakie? odbieraj? lub ograniczaj?(mówi?c inaczej nak?adaj? jaki? obowi?zek). I na odwrót. Np. pa?stwo chroni?c prawo do ?ycia, odbiera prawo do strzelania z pistoletu wg w?asnego upodobania. Norma obyczajowa nakazuj?ca powiedzenie "dzie? dobry" przy spotkaniu z drugim cz?owiekiem daje jednocze?nie prawo do bycia traktowanym z szacunkiem.

Podobnie jest z zakazem palenia: zabraniaj?c palenia w danym miejscu ograniczamy wolno?? palacza, ale przyznajemy prawo niepal?cemu do przebywania w czystym powietrzu. Tak wi?c przyzna? musz? przeciwnicy zakazu palenia, ?e zakaz ten nie ma charakteru wy??cznie komu? ?ycie utrudniaj?cego, bo komu? innemu ?ycie u?atwia. To jednak nie przes?dza jeszcze do ko?ca o zasadno?ci wprowadzenia zakazu palenia w miejscach publicznych. Skoro bowiem mamy konflikt interesów nie do pogodzenia, to nale?y rozwa?y?, czyj interes jest wa?niejszy, bardziej zas?uguj?cy na ochron?. Ogólnie rzecz bior?c palaczowi chodzi o to, by móg? pali?, gdzie chce, niepal?cemu- by móg? oddycha? zdrowym powietrzem. Ale okre?lmy te interesy bardziej dok?adnie. Najpierw palacz. Gdy zostanie wprowadzony ca?kowity zakaz palenia w barach, dyskotekach, restauracjach, ka?de zapalenie papierosa b?dzie si? wi?za?o z konieczno?ci? wyj?cia na zewn?trz lokalu. Za?ó?my, ?e do baru przyszed? zwyk?y palacz wypalaj?cy dziennie ok. 10 papierosów, który chce posiedzie? w barze ok. 4 godziny przy piwie. Za?ó?my, ?e palacz wstaje zwykle o godz. 6.00 a k?adzie si? spa? o 22.00. To oznacza, ?e na wypalenie 10 papierosów ma 16 godzin. Czyli statystycznie rzecz ujmuj?c zapala papierosa co 1,6 godziny. 4 dzielone przez 1,6 daje 2,5- jest to liczba w u?amku, wi?c zaokr?glamy j? do 3. To znaczy, ?e taki palacz w czasie swojego 4-godzinnego pobytu w barze b?dzie musia? wyj?? 3 razy na zewn?trz, ?eby odda? si? swojemu na?ogowi. Nie wiem, jak d?ugo si? spala jednego papierosa, bo sam nie pal?, ale przypuszczam, ?e nie wi?cej ni? 10 minut. Czyli palaczowi z 4 godzin wizyty w barze 0,5 godziny przepada. To jest 12,5% czasu pobytu w barze.

  • Du?o?

Mo?na by dyskutowa?- moim zdaniem nie tak du?o. Teraz przyjrzyjmy si? interesowi osoby niepal?cej- co ona musi znie??, je?li zakazu palenia w barze nie ma. Po pierwsze przez ca?y czas(np. te 4 godziny, jak w poprzednim przyk?adzie) musi znosi? dyskomfort wdychania powietrza, które nie jest takim, do jakiego jest przyzwyczajona. U niektórych osób dym w powietrzu wywo?uje tak?e ?zawienie oczu. Trzeba przyzna?, ?e do zadymionego pomieszczenia da si? przyzwyczai?, jednak o tym, jak bardzo du?o dymu si? wch?on??o w czasie pobytu w barze, przypominamy sobie, gdy wracamy do domu- osoby, które przebywa?y w normalnym powietrzu ?atwo i z daleka wyczuwaj? smród, którym przesi?kni?te jest nasze ubranie. Ca?e ubranie praktycznie od razu nadaje si? tylko do prania- samo wietrzenie, ?eby pomog?o, musi potrwa? dobrych kilka godzin a nawet wi?cej. Oczywi?cie tak?e w?osy na g?owie musz? natychmiast zosta? umyte. Pomijam ju?, ?e smród dymu papierosowego jest do tego stopnia przenikliwy, ?e nast?pnego dnia mo?emy go jeszcze czu? z banknotów, które mieli?my przy sobie, a nawet z zegarka na r?k?! To dolegliwo?ci natury- nazwijmy je- praktycznej.



 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »