Podstawowym zarzutem jest to, że samochód nie jest miejscem publicznym i każdy może w swoim aucie robić to, co mu się podoba.
To prawda- jeśli kierowca jedzie autem sam, nie powinno się zakazywać palenia ze względu na ochronę zdrowia publicznego. Ale powinno z innych powodów.
Powód pierwszy- palenie utrudnia kierowanie samochodem
Zakaz palenia w czasie jazdy powinien wynikać choćby z konsekwencji ustawodawcy- skoro zabronił rozmowy przez telefon komórkowy, to i na kopcenie nie powinien się godzić. Zarzut, że rozmowa telefoniczna nie tylko absorbuje ręce, ale i uwagę kierowcy i dlatego jest zakazana, jest niesłuszny. Bo gdyby ustawodawca przy zakazie używania komórek w czasie jazdy kierował się głównie rozpraszaniem uwagi kierowcy przez samą rozmowę, to nie pozwoliłby również na rozmowy z użyciem zestawów głośnomówiących. Mało tego. Musiałby też zmusić kierowcę do milczenia wstosunku do pasażerów!

Powód drugi- palenie może pogarszać warunki zdrowotne do prowadzenia samochodu
Kierowca, gdy prowadzi, powinien być w dobrej kondycji. Nie tylko nie może być pod wpływem środków odurzających, ale i zaleca się, by był wypoczęty, wyspany. Nie zawsze jest to w pełni możliwe. Czasami, gdy jechać trzeba, jedziemy, mimo że moglibyśmy być bardziej wyspani czy wykurowani z odbytej choroby.
Ale jeśli już jedziemy, to nie pogarszajmy sami swojego zdrowia! Nie mówię tu o skutkach długofalowychjak np. rak płuc, ale o skutkach, które wywołuje bezpośrednio dany papieros. Zwróćmy uwagę, że kierowca palący w czasie jazdy jest nie tylko palaczem czynnym, ale i biernym, bo zależnie od stopnia otwarcia szyby w drzwiach, tworzy sobie komorę gazową. Jak czytamy w innym artykule na stronie niepal.pl
na podstawie badań naukowców zatrudnionych w niemieckim przemyśle tytoniowym przyjmuje się, że wypalenie jednego papierosa w zamkniętym pomieszczeniu zanieczyszcza od 3 do 4 metrów sześciennych powietrza.Według badań amerykańskich dla usunięcia zapachu dymu z pomieszczenia po wypaleniu jednego papierosa, należy wymienić 50 metrów sześciennych powietrza. Wymiana co najmniej 12 m3 wystarcza, żeby u palącego biernie ustąpiło pieczenie spojówek.
A ile metrów sześciennych ma wnętrze samochodu? Kilka. W przypadku Smarta może nawet kilku nie ma. Na co więc palący kierowca jako dodatkowo palacz bierny może liczyć? Odpowiedź daje nam inny artykuł z niepal.pl:
dym tytoniowy jest alergenem i osoby cierpiące na alergię mogą mieć zatkany, cieknący nos, załzawione oczy, mogą kichać, kaszleć i mieć uczucie duszności oraz inne typowe objawy alergii w ciągu kilku minut od ekspozycji. Niektórzy ludzie bez rozpoznanych uczuleń i bez astmy mogą kaszleć w wypełnionych dymem pokojach, a także mieć bóle głowy, czuć nudności, senność oraz doświadczać innych dolegliwości, podczas gdy normalnie nie wykazywaliby takich objawów bez obecności dymu.
Czy możemy więc pozwalać, żeby kierowcy świadomie w czasie jazdy pogarszali swoje warunki do prowadzenia samochodu a tym samym zwiększali zagrożenie dla innych uczestników ruchu? A skoro już mówimy o tworzeniu komory gazowej w samochodzie przez dym papierosowy, to może należałoby się zastanowić czy...
Dym papierosowy może ograniczać widoczność- powód trzeci
Dym papierosowy tworzy pewną mgłę wewnątrz samochodu. Zwłaszcza gdy szyby są pozamykane(zimą pewnie sporo palaczy nie otwiera szyb nawet podczas palenia).Oczywiście zmniejszenie widoczności przez taką mgłę nie jest duże i można by wręcz powiedzieć, że taki argument to już przesada i fanatyzm antytytoniowy, ale z drugiej strony czyż nie zwraca się uwagi na inne, może nawet bardziej błahe rzeczy powodującepo gorszenie widoczności kierowcy, np. zalecając używanie rozmrażaczy do szyb zamiast skrobaczek, żeby nie porysować szyby?
Powód czwarty- papieros w czasie jazdy może np. spaść..
np. na siedzenie. Wtedy kierowca zapewne nerwowo zacznie go szukać, bo będzie się bał, że papieros wypali mu kawałek tapicerki. To oczywiście odrywa wzrok i ręce kierowcy od drogi. Poza tym należałoby się zastanowić, co może dziać się z papierosem- zarówno w ustach kierowcy, jak i rękach- podczas wypadku.
------------------------
autor: Robert Gogłoza