Na wstępie pragnę zaznaczyć, że autor tego artykułu, w momencie jego pisania, jest studentem III roku prawa, więc z jednej strony ma już pewną umiejętność odczytywania treści ustaw i innych aktów normatywnych, z drugiej- nie jest jeszcze prawnikiem i jego rozważania mogą być obarczone błędem. Jeśli pojawią się pewne zarzuty co do toku moich rozumowań, to mam nadzieję, że będą merytoryczne a nie oparte na z góry przyjętym założeniu o niekompetencji autora tekstu
Zacznijmy od aktu podstawowego w tej dziedzinie- Ustawy dnia 9 listopada 1995 r. o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych(Dz.U. 1996 nr 10 poz. 55 z późniejszymi zmianami). Art. 5 ust. 1 tej ustawy mówi: Zabrania się palenia wyrobów tytoniowych poza pomieszczeniami wyodrębnionymi i odpowiednio przystosowanymi:
1) w zakładach opieki zdrowotnej(...), 2) w szkołach i placówkach oświatowo-wychowawczych, 3) w pomieszczeniach zakładów pracy oraz innych obiektów użyteczności publicznej, a w małych, jednoizbowych lokalach gastronomicznych- poza wyraźnie wyodrębnionymi miejscami.
To, że nie wolno palić w szpitalach i szkołach, jest dość powszechnie wiadome, ale punkt 3 cytowanego art. 5 ust. 1 Ustawy może być dla wielu zaskoczeniem. Okazuje się, że to, o co toczy się największa batalia- zakaz palenia w barach, restauracjach- jest już częściowo uregulowane na niekorzyść palaczy!
Częściowo, bo zakaz palenia dotyczy tylko lokali małych jednoizbowych oraz daje możliwość wydzielenia miejsc do palenia(jak w małym lokalu wydzielić jeszcze mniejsze miejsce dla palaczy?). Niemniej gdyby i tej częściowej regulacji w Polsce przestrzegano, byłoby to już coś- myślę, że takich małych lokali, różnych knajpek, barów, jest w Polsce sporo.Za nieprzestrzeganie powyższych zakazów grozi kara grzywny(wynika to z dalszych przepisów Ustawy).
Potencjalną możliwość jeszcze szerszego zdelegalizowania palenia daje ust. 4 wspomnianego artykułu 5 Ustawy: Rada gminy może ustalić, w drodze uchwały, dla terenu gminy inne niż wymienione w ust. 1 miejsca przeznaczone do użytku publicznego jako strefy wolne od dymu tytoniowego.
Przejdę teraz do najbardziej kontrowersyjnej części moich przemyśleń. Chciałbym bowiem w kontekście zakazu palenia w miejscach publicznych rozważyć ustawę nie dość że nie dotyczącą bezpośrednio palenia(słowo 'papieros' nie pada w niej zapewne ani razu), to na dodatek należącą do dziedziny prawa prywatnego a nie publicznego. Mam na myśli Kodeks cywilny.
Zacznę od przepisu dot. prawa własności- art. 140 k.c. Mówi on, że: W granicach określonych przez ustawy i zasady współżycia społecznego właściciel może, z wyłączeniem innych osób, korzystać z rzeczy zgodnie ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem swego prawa... Właścicielem jest tu palacz, rzeczą- papieros. Zarzucić niezgodności z przeznaczaniem społeczno-gospodarczym prawa własności raczej tutaj nie można, bo papieros jest przecież po to, by go palić.
Zwrócić jednak chciałbym uwagę na sformułowanie zasady współżycia społecznego. Co to takiego jest? W nauce prawa przyjmuje się, że zasadami współżycia społecznego są normy moralne regulujące stosunki międzyludzkie powszechnie akceptowane w danym społeczeństwie w danym okresie. Czy więc palenie papierosów w miejscach publicznych jest w Polsce obecnie zgodne z zasadami współżycia społecznego? Z moich obserwacji wynika, że we wszystkich sondażach, ankietach dot. zasadności wprowadzenia zakazu palenia w miejscach publicznych, ponad połowa ankietowanych chce jego wprowadzenia.
W niektórych badaniach odsetek takich respondentów wynosi nawet ponad 80. W takim razie uważam, że uprawnione jest stwierdzenie, że obecnie palenie w miejscach publicznych jest sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Co za tym idzie, palacze nie mogą się powoływać na swoje prawo własności określone w art. 140 k.c., bo wykraczają poza granice tego prawa zakreślone w tym samym przepisie. Poza takie granice wykracza także, moim zdaniem, właściciel lokalu, zezwalający na palenie przez klientów jego baru czy dyskoteki.
Kolejne przepisy Kodeksu cywilnego, które, moim zdaniem, mogą wchodzić w grę w tym temacie, to art. 23 mówiący, że dobra osobiste, jak w szczególności zdrowie(...) pozostają pod ochroną prawa cywilnego niezależnie od ochrony przewidzianej w innych przepisach oraz art. 24: ten, czyje dobro osobiste zostaje zagrożone cudzym działaniem, może żądać zaniechania tego działania, chyba że nie jest ono bezprawne. Bezprawność zaś może polegać nie tylko na sprzeczności z ustawą(np. wspomnianą Ustawą o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych) czy innym aktem normatywnym, ale także na sprzeczności z zasadami współżycia społecznego.
W dodatku ciężar udowodnienia, że działanie nie jest bezprawne, spoczywa tu na osobie naruszającej dobro osobiste(zdrowie), czyli na palaczu. Rozważyłbym też art. 444 i 445 k.c. dot. odpowiedzialności za szkody polegające na wywołaniu rozstroju zdrowia. Należałoby się zastanowić, czy za szkody na zdrowiu powstałe z powodu biernego palenia odpowiedzialności nie ponoszą nie tylko palacze, ale i właściciele lokali tolerujący palenie w ich obiektach.
Oczywiście możliwość taka okazać się może bardzo teoretyczna z uwagi na fakt, że poszkodowany przez lata mógł korzystać z różnych lokali, w których na dodatek przebywali różni palacze niemożliwi wręcz obecnie do zidentyfikowania. Podnieść też można zarzut, że skoro ktoś wchodził do zadymionego lokalu, to truł się na własne ryzyko.
Z drugiej jednak strony do myślenia daje fakt, że w USA odszkodowania od koncernów tytoniowych dostali ludzie, którzy wdychali dym nie za swoją częściową zgodą(bierni palacze), ale na własne życzenie(palacze czynni). Na marginesie(bo sprawa dotyczy już palenia w ogóle, nie tylko w miejsach publicznych) zastanowiłbym się też, czy na podstawie art 4461 k.c. nie ma pewnych roszczeń wobec swojej matki dziecko, jeśli matka paliła w czasie ciąży.
Jeśliby przyjąć trafność moich argumentów, można by uznać, że zakaz palenia w miejscach publicznych w Polsce już obowiązuje i nie potrzeba żadnych nowych aktów prawnych normujących tę kwestię. Niemniej, jeśli projektowana ustawa o zakazie palenia, wejdzie w końcu w życie, ucieszę się. Bo wtedy już nikt nie będzie miał wątpliwości, że w Polsce zakaz palenia w kawiarniach, pubach czy dyskotekach obowiązuje. Czy to się komuś podoba, czy nie.