A jednak się udało! Dlaczego, co mi w tym pomogło, jak to, co było niemożliwe stało się rzeczywistością? Najgorsze były dla mnie pierwsze dni walki z tym nałogiem, dlatego postanowiłem spędzić je na morzu.
Podczas rejsu panują totalnie odmienne warunki życia. Nienormalnie śpisz, bo są wachty, nienormalnie jesz, bo niema normalnej kuchni (no i może Ciebie odrobione mulić), nie palisz papierosów, bo ich niema na łódce i nie możesz wyjść do sklepu by je kupić, nie widzisz papierosów, więc mniej o nich myślisz.
To są bardzo sprzyjające warunki, które bardzo mi pomogły przeżyć pierwszych kilka dni w walce z tym nałogiem, a potem zobaczyłem, że mogę bez nich żyć, że mogę przeżyć dzień nie paląc. Ta świadomość był jedną z najpiękniejszych myśli w moim życiu.
Te doświadczenia skłoniły mnie do refleksji i dla tego przymierzam się do zorganizowania kilku dniowego rejsu dla palaczy po Bałtyku. Napiszcie proszę swoje uwagi dotyczące tego pomysłu, czy mógłby taki rejs pomóc{mosimage} Wam w walce z tym okropnym nałogiem.